Wolność i święto niepodległości

Czy święto niepodległości jest świętem wolności?

Słowo niepodległość zdecydowanie kojarzy mi się z wolnością. A ponieważ wolność jest dla mnie ważna i znajduje się na liście moich życiowych wartości, podjęłam dziś próbę jej zdefiniowania.

Co to znaczy, że jestem wolna?

Nie wybrałam sobie epoki, w której przyszło mi żyć, ani nawet samego swojego życia. Urodziłam się w konkretnym kraju i kulturze, zostałam wychowana w określonej religii, wśród wartości, które zostały mi przekazane, w konkretnej rodzinie. To wszystko jest częścią mojej tożsamości. Zatem czy stanowi to ograniczenie dla mojej wolności? Nie. Wręcz przeciwnie. Moje korzenie są warunkiem jej istnienia. Mogę zmienić ojczyznę, język czy przyjaciół. Mogę je zmienić właśnie dlatego, że jestem wolna.

Bycie wolną oznacza dla mnie to, że nie próbuję na siłę wpasować się w czyjś świat. Że mam odwagę być sobą, potrafię zająć własne stanowisko, czasem odmienne od innych, od tego, co uczono mnie w szkole, co mówią autorytety, co jest obecne w kulturze. Mogę podejmować decyzje zgodnie z własnymi przekonaniami, nie czując się przytłoczona przez zewnętrzne oczekiwania.

Wolność to też dla mnie wierność sobie i wyznawanym przez siebie wartościom. To samodzielność, zarówno w myśleniu jak i w działaniu. Samodzielność nie oznacza oczywiście samowystarczalności, wykluczenia współpracy z innymi czy otwartości na świat. Jednak każdy mój czyn, o ile w ogóle jest moim autonomicznym czynem, jest wolny.

Choć gdy to piszę, od razu nasuwa mi się taka oto myśl. Wydaje nam się, że jesteśmy wolni, tymczasem ... żyjemy tak, jak „się żyje“, czytamy książki, które aktualnie „się czyta“, oglądamy filmy, które „się ogląda“, bywamy w miejscach, w których wypada bywać, kupujemy rzeczy, które aktualnie "są w trendzie". Czy to zatem oznacza, że tak naprawdę doświadczanie wolności jest rzadkie?

Na pewno nie jestem wolna od zdarzeń losowych. Będąc wolna mogę jednak kształtować swoją sytuację. I tym wolny człowiek różni się od przedmiotu. Drzewo zrzucone do rzeki będzie płynąć z jej prądem. Człowiek, jeśli zechce, może płynąć pod prąd.

Przeciwieństwem wolności jest zniewolenie. Można być zniewolonym przez ambicje, karierę, no i materialne dobra. Kto się od nich uzależnia, wraz z zależnością traci wolność. Wolność w tym znaczeniu jest dla mnie brakiem uzależnienia. Jeśli jestem przywiązana do przedmiotów w moim domu, czyli do rzeczy zewnętrznych, które można łatwo utracić, nie jestem wolna. Może stąd narodziła się we mnie potrzeba minimalizmu. Może dlatego z taką łatwością pozbywam się rzeczy materialnych i eliminuję to, co mi nie służy, co jest w moim życiu zbędne.

Minimalizm stał się jednym z moich najcenniejszych narzędzi w drodze ku wolności. Uwolnił mnie się od przytłaczającego wpływu zewnętrznych nacisków, niepotrzebnych obciążeń i presji społecznych oczekiwań. Pozwolił mi strząsnąć z siebie nadmiar oraz odzyskać wolność, zarówno w przestrzeni fizycznej, jak i mentalnej. Dzięki temu automatycznie zyskałam więcej czasu, energii i przestrzeni na to, co niematerialne.

Dlatego myślę, że byłabym wolna nawet wówczas, gdyby nie było dane mi żyć w niepodległym kraju. Byłabym wolna wewnętrznie. Jeżeli człowiek jest wewnętrznie wolny, może być także wolny w każdej sytuacji, nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. Natomiast jeżeli nie jest wewnętrznie wolnym, to nawet stworzenie prawnych i konstytucyjnych warunków wolności, tej wolności nam nie zagwarantuje.

A dla Ciebie czym jest wolność / niepodległość? Czy uważasz się za wolnego człowieka? Czy czujesz, że mniej rzeczy mogłoby oznaczać więcej wolności w Twoim życiu?